Michał Ziółko

radca prawny

Od lat interesuję się zagadnieniami prawnymi związanymi z rozwojem sieci szerokopasmowych i polskim rynkiem telekomunikacyjnym. Prowadzę kancelarię w Krakowie, obsługując małych i średnich przedsiębiorców, głównie z branży telekomunikacyjnej...
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

Tajlandia – Podróż do Krainy Uśmiechu

Michał Ziółko05 kwietnia 2018Komentarze (0)

Tajlandia

Jak powszechnie wiadomo nie samym prawem człowiek żyje i czasami dobrze jest odpocząć od codziennych obowiązków i naładować baterie. Moim zdaniem najlepszym na to sposobem są podróże 🙂 . Jako że poprzedni rok był dla mnie bardzo intensywny zarówno w życiu zawodowym, jak i osobistym, postanowiliśmy z moją lepszą połową, że zrobimy sobie dłuższy egzotyczny urlop początkiem roku, kiedy to w Polsce będzie zimno. Pomysłów było sporo, ale od dawna chodziła nam po głowie Azja. Początkowo padło na Malezję, ale ze względu na wysokie ceny biletów ostatecznie zdecydowaliśmy się na wyjazd do Tajlandii.

Nasze Oczekiwania

Mówiąc szczerze – byłem trochę zły, że nie udało nam się kupić biletów do Malezji, która wydawała się mniej komercyjna i bardziej „dzika”. Dużo też naczytałem się o tłumach turystów zalewających tajskie plaże, a także o Tajach, którzy na każdym kroku próbują naciągać obcokrajowców na różnego rodzaju „atrakcje”. Obawiałem się, że turystyka masowa zniszczyła przyrodę i urok tego kraju i że będziemy zmuszani do przepychania się na każdym kroku  w tłumie turystów. Chociaż moja żona uspakajała mnie, że owszem jest to turystyczny kraj, ale na pewno są miejsca, w których można odpocząć, podziwiać piękno przyrody i nie być otoczonym przez milion innych ludzi, to jechałem tam z lekką rezerwą.

Przygotowania

Do Tajlandii wybraliśmy się z dwójką przyjaciół i sami postanowiliśmy zorganizować cały wyjazd. Po zakupieniu biletów z Krakowa do Bangkoku (lecieliśmy liniami Ukrainian Airlines przez Kijów) zastanawialiśmy się co chcemy zobaczyć. Możliwości było wiele, a urlopu tylko 2 tygodnie, więc trzeba było wybierać. Zdecydowaliśmy się, że podróż rozpoczniemy od trochę mniej turystycznej północy,  a potem polecimy na południe do prowincji Krabi, gdzie będziemy przemieszczać się pomiędzy wyspami. Na ostatnią z wysp wybraliśmy Koh Ngai – małą rajską wysepkę z niewielką ilością hoteli, gdzie chcieliśmy oddać się błogiemu lenistwu po dość intensywnym zwiedzaniu. Na sam koniec podróży zdecydowaliśmy się spędzić weekend w Bangkoku. Wszystkie noclegi rezerwowaliśmy jeszcze w Polsce, najczęściej przez serwis agoda.com, który ma chyba najbogatszą ofertę noclegową jeżeli chodzi o Azję. Przed wylotem zaszczepiliśmy się na dur brzuszny, żółtaczkę A i B, teżęc i polio. Szczepienia nie są obowiązkowe, ale warto z nich skorzystać. W Tajlandii przydaje się też repelent na komary, ale nie ma problemu z zakupieniem go na miejscu. Obywatele RP nie potrzebują wizy do Tajlandii na pobyt nie przekraczający 30 dni.

Noclegi

Tajlandia

Chatka w której nocowaliśmy na wyspie Koh Ngai

Oferta noclegów w Tajlandii jest bardzo bogata i różnorodna. Każdy znajdzie coś dla siebie, zarówno backpakersi, którym wystarczy pokój z wiatrakiem, jak i osoby chcące pławić się w luksusach. My postawiliśmy na budżetowe, ale przyzwoite hotele, gdzie nocleg kosztował w zależności od lokalizacji od 50 do 100 zł za osobę ze śniadaniem. Na większy luksus pozwoliliśmy sobie jedynie na wspomnianej wyżej Koh Ngai, gdzie mieszkaliśmy w chatce na plaży. Muszę przyznać, że zarówno standard, jak i czystość pokoi była w każdym z miejsc, w którym spaliśmy na dobrym poziomie, takim jakim oczekiwaliśmy w stosunku do wydanych pieniędzy. Bardzo często w hotelu działało darmowe wifi, ale o tym więcej poniżej.

Środki transportu

Po Tajlandii przemieszczaliśmy się chyba wszelkimi dostępnymi środkami transportu za wyjątkiem pociągu.

  1. Loty wewnętrzne odbywaliśmy liniami Air Asia (taki azjatycki Ryanair) i muszę przyznać, że wszystko odbywało się bardzo sprawnie. My odprawiliśmy się jeszcze w Polsce, ale na lotnisku były automaty do selfcheck in, a także pozwalające na samodzielny wydruk oznakowania bagażu. Zawsze przy stanowiskach do nadawaniu bagażu było kilku pracowników linii Air Asia pomagających wydrukować oznakowanie i udzielających wszelkich informacji. Loty wewnętrzne zdecydowanie na plus.
  2. Będąc w Chiang Mai początkowo po mieście poruszaliśmy się tuk-tukami, trochę dlatego, że to lokalny folklor, a trochę dlatego, że to to był fun przejechać się czymś, czego u nas nie ma 🙂 . Oczywiście z kierowcami trzeba było się targować, jednak po zorientowaniu się, że w Chiang Mai działa Uber – nie było już wątpliwości. Uber okazał się dużo tańszy i oczywiście wygodniejszy niż tuk-tuk który kosztował od 120 BTH (po ciężkich negocjacjach) do 250 BTH. Koszt Ubera na tej samej trasie to ok. 40-60 BTH, o komforcie podróży nie wspominając. Z Ubera korzystaliśmy zarówno w Chiang Mai, jak i w Bangkoku i ten środek transportu jak najbardziej polecam.
  3. W Chiang Mai wypożyczyliśmy też skuter i choć patrząc na ruch na ulicach początkowo jawiło się to jako samobójstwo, to jednak okazało się, że w panującym chaosie są jakieś zasady. Skuter to najszybszy środek transportu w zatłoczonych miastach, trzeba tylko przyzwyczaić się do ogromnego ruchu i otaczających z każdej strony skuterów i samochodów. Polecam też objechanie skuterem pętli Samoang Loop i wjechanie na skuterze do świątyni Wat Pro Doi Sethup. Wrażenia z jazdy niezapomniane.
  4. Pomiędzy wyspami przemieszczaliśmy się charakterystycznymi tajskimi łodziami, speed boatami lub promami. Podsumowując transport w Tajlandii działa naprawdę dobrze. Widać też, że pod tym względem Tajowie są dobrze przygotowani do przyjęcia turystów i nie ma problemów z przemieszczaniem się pomiędzy miastami, czy też na południu pomiędzy wyspami. Spokojnie można zorganizować sobie transport z dnia na dzień.

Jedzenie

Jak możecie przeczytać tutaj, zarówno ja i moja żona jesteśmy fanami turystyki kulinarnej i muszę przyznać: Tajlandia była dla nas rajem 😀 . Różnorodność, ilość, świeżość i ceny jedzenia powalały, wciąż wspominam pyszne curry, pad thai, zupę Khao Soi, owoce morza  i rybę jaką zjedliśmy w Bangkoku. Jeżeli lubisz drogi czytelniku azjatycką kuchnię – będziesz zachwycony, ale często też zaskoczony jak bardzo odbiega ona od tego co nazywamy kuchnią azjatycką w Polsce. Na północy można zjeść zupę Khao Soi – danie charakterystyczne dla tego regionu. Jest to gęsta zupa przygotowywana na bazie sosu w skład którego wchodzi min. mleczko kokosowe i sos sojowy a także pasty chilii z dodatkiem imbiru, kolendry i  kurkumy. Podawana z makaronem jajecznym, a także smażonym na głębokim tłuszczu chrupkim makaronem. Na południu królują owoce morza, ryby i przepyszne curry (polecam penang curry). W Bangkoku warto wybrać się na Chinatown gdzie na ulicy Phadung Dao możemy próbować różnorodnych ulicznych dań a jedzenie przygotowywane jest na naszych oczach. Zdaniem ekspertów miejsca (ciężko je nazwać restauracjami) znajdujące się na Chinatown uważane są najlepszy stretfood na świecie i uwierzcie mi – warto się tam wybrać. Co warto zauważyć jedliśmy najczęściej uliczne jedzenie i nie mieliśmy problemów żołądkowych, ale jest to oczywiście kwestia indywidualna. Wydaje się, że jedzenie jest świeże i naprawdę dobrej jakości. Warto jednak przed wylotem łykać probiotyk, aby przyzwyczaić żołądek do innej flory bakteryjnej (my tak zrobiliśmy).

Tajlandia

Pyszna zupa Khao Soi

 

Tajlandia

Zupa Tom Yum przed…

 

Tajlandia

…. i po przyrządzeniu

Tajlandia

Najlepsza ryba na „pływającym targu” w Bangkoku

Nie można zapomnieć o pysznych, świeżych owocach.

Internet

Z dostępem do Internetu w Tajlandii nie ma najmniejszego problemu. Najlepiej w mojej ocenie wykupić na lotnisku kartę prepaid (my za dwutygodniowy nielimitowany dostęp zapłaciliśmy ok. 70 zł) którą Pani na stoisku od razu uruchamia i można cieszyć się nieograniczonym dostępem do sieci. Jednakże nawet bez wykupywania karty prepaid można korzystać w wielu miejscach takich jak lotniska, restauracje, czy hotele z darmowego wifi. Internet działał naprawdę dobrze.

Ludzie – kultura

Tajlandia

Tajowie są z natury ludźmi uśmiechniętymi i miłymi są także skorzy do pomocy choć… często mają tendencję do odpowiadania na wszystkie pytania potakiwaniem głową i zwyczajowym ok, ok niezależnie od tego, o co się ich zapyta. Wynika to często z chęci pomocy zagubionemu turyście i jednocześnie kiepskiej znajomości języka angielskiego. Co do moich obaw względem naciągania turystów – muszę przyznać, że pozytywnie się zaskoczyłem. Owszem często nas zagadywano i proponowano zakup różnych towarów, ale nie było to wcale nachalne wystarczyło powiedzieć „no thank you” i odpuszczali. W trakcie zakupów towarów lub usług można a nawet trzeba się targować. Nam udało się wynegocjować bardzo dobrą cenę za transport z wyspy Koh Phi Phi na Koh Ngai, we wszystkich punktach podawano cenę 1300 BTH za osobę, w jednym z punktów sprzedaży wprost  powiedziano nam, że wszędzie jest taka cena i nie znajdziemy nic taniej. Poszliśmy 20 m dalej i Pani powiedziała nam że za transport zapłacimy 850 BTH, po czym….. zaprowadziła nas do punktu gdzie przekonywali nas, że nie ma tańszej opcji niż 1300 BTH i sprzedano nam bilety na prom za 850 BTH  😉 . Jednym słowem warto w podróży szukać i negocjować.

Co naszym zdaniem warto zobaczyć?

Schody prowadzące do świątyni Wat Phra That Doi Suthep

Bardzo spodobało nam się w Chiang Mai, w którym nie ma spektakularnych zabytków, czy przepięknych widoków, ale jest to miejsce dające wiele możliwości. Nie bez przyczyny Chiang Mai jest światową stolicą tzw. Digital Nomads czyli osób podróżujących po świecie i pracujących online. W Chiang Mai znajdziemy świetne jedzenie, codzienny nocny market, na którym można zjeść i kupić praktycznie wszystko (nocny market jest podobno jeszcze większy i bardziej spektakularny w weekendy, ale niestety nie mieliśmy okazji się o tym przekonać). Można tutaj zapisać się na kurs gotowania (polecam), wypożyczyć skuter i wybrać się w góry za miasto (także polecam – niesamowita przygoda), odwiedzać tajskie świątynie i korzystać z tajskich masaży. Wszystko to można zrobić relatywnie niewielkim kosztem. W Chiang Mai jest naprawdę niedrogo i myślę, że też to przyciąga tak wielu ludzi z Europy, którzy mieszkają tutaj i pracują przez kilka miesięcy w roku. Ponadto w mieście świetnie działa Uber i można się też bez problemu przemieszczać skuterem. Panuje też tutaj luźna i swobodna atmosfera.

Południe

Na południu odwiedziliśmy półwysep Railey który jest przepiękny i znany jest jako mekka dla wspinaczy. Skały wystające prosto z błękitnej wody naprawdę robią wrażenie. Na Railey spędziliśmy tylko jedną noc choć przyznaję, że z chęcią bym tam wrócił. Z Railey udaliśmy się na Koh Phi Phi – jedną z najbardziej imprezowych tajskich wysp. Cóż, trzeba przyznać, że miłośnicy dobrej zabawy i plażowych imprez do rana nie będą zawiedzeni. Trzeba tylko uważać przy wyborze hotelu, żeby nie okazało się, że mieszkamy nad klubem muzycznym 😉 . Ta wyspa była najbardziej turystycznym miejscem, w jakim byliśmy w Tajlandii: masa hoteli, knajp i młodych ludzi zjeżdżąjących się z całego świata dla szaleńczych imprez odbywających się na Phi Phi, ale naprawdę fajnie było to zobaczyć i trochę zaszaleć.

 

Po odwiedzeniu najbardziej imprezowej wyspy udaliśmy się na najspokojniejszą i to był strzał w dziesiątkę. Koh Ngai – raj na ziemi: cisza, spokój turkusowy kolor wody i żółty piasek. Trzy dni nic nie robienia poza jedzeniem spaniem, czytaniem i snorklingiem. Jeżeli ktoś chce odpocząć i wyłączyć się na chwilę to miejsce nadaje się do tego idealnie. Poza błogim lenistwem można też wypożyczyć kajaki i popływać wokół wyspy, lub wybrać się na dłuższy spacer przez dżunglę na piękną i wyludnioną  Paradise Beach. Szczerze polecam.

Tajlandia

Kto rano wstaje…ten ma takie widoki.

Tajlandia

Bangkok

Na końcu naszej azjatyckiej przygody spędziliśmy weekend w Bangkoku. Stolica Tajlandii i jak niektórzy twierdzą całej Azji południowo-wschodniej jest ogromną, tętniącą życiem metropolią. Życie w dużej mierze toczy się tutaj na ulicach gdzie można zrobić zakupy, zjeść, zrobić masaż, tatuaż czy wejść do „dyskoteki” znajdującej się na ulicy. Jeżeli chodzi o atrakcje na pewno warto wybrać się do pałacu królewskiego i świątyni Wat Pho żeby zobaczyć posąg leżącego buddy. Ponadto polecam odwiedzenie jednego z pływających marketów – jak już wspomniałem zjedliśmy tam najlepszą na świecie rybę. Warto też wieczorem wybrać się na Chinatown, wtedy dzielnica ożywia się i rozświetla tysiącami barw, a na ulicach roi się od straganów z jedzeniem. Jako że jestem fanem sportów walki wybraliśmy się też na stadion Rajadamnenm obejrzeć galę MUAY THAI i tutaj niestety trochę się zawiodłem. Spodziewałem się tłumu ludzi i świetnych walk, a niestety ludzi było tylko garstka a poziom walk….hm, no cóż – nie porywał. Dla osób chcących kupić, pamiątki, ubrania, przyprawy czyli po prostu wszystko polecam wybrać się na Chatuchak Market. Jest to ogromny targ weekendowy, na którym można kupić dosłownie wszystko – miejsce bardzo turystyczne, ale chyba nie ma lepszego na zakupy w Bangkoku. Nasz hotel w Bangkoku znajdował się niedaleko osławionej Kho san Road – jest to imprezowa ulica gdzie ludzie z całego świata bawią się na ulicy i w znajdujących się na niej klubach. Poziom decybeli przekracza wszystkie normy, ale trzeba przyznać że ma to swój klimat 😉 .

Tajlandia

Chinatown w Bangkoku

Tajlandia

Pałac Królewski

Podsumowanie

Z naszej perspektywy Tajlandia jest krajem przyjaznym i bezpiecznym, ale oczywiście należy pamiętać o zachowaniu podstawowych zasad bezpieczeństwa w podróży. W każdym kraju na świecie są kieszonkowcy, osoby próbujące oszukać turystę, czy sprzedać trefny towar lub usługę. Tajlandia nie jest tutaj wyjątkiem i dobrze jest zachować czujność i zdrowy rozsądek. Przed wyjazdem warto pomyśleć o szczepieniach a także zapoznać się z aktualnymi komunikatami MSZ na temat bezpieczeństwa w tym kraju. Bez wątpienia Tajlandia jest krajem ciekawym, różnorodnym i oferującym mnóstwo możliwości spędzania wolnego czasu. Każdy jest w stanie znaleźć tutaj coś dla siebie i zorganizować sobie pobyt w taki sposób, jaki mu odpowiada. Nas w Tajlandii najbardziej urzekła różnorodność, jaką oferuje ten piękny kraj, a także pogoda i powszechnie panujący luz. Z kwestii bardziej przyziemnych jest to egzotyczny kraj ale jednak przyjazny dla zachodniego turysty, w którym znajdzie dobrze funkcjonujący transport, szybki Internet, pyszne jedzenie i mnóstwo usług przydatnych w podróży. Dlatego właśnie Tajlandia jest tak popularnym wakacyjnym kierunkiem dla milionów turystów z całego świata.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: